W sercu Krakowa, na terenie ogródków działkowych, rozegrała się dramatyczna scena, która wstrząsnęła nie tylko lokalną społecznością, ale i całym krajem. Policja zatrzymała tam 33-letniego mężczyznę, jego żonę oraz ich zaledwie 9-miesięczne dziecko. To, co wyszło na jaw podczas przeszukania, przeraża: maluch miał we krwi ślady kokainy, a w otoczeniu pary znaleziono spore ilości narkotyków. Sprawa nabiera rumieńców, bo mężczyzna był na liście poszukiwanych od kilku miesięcy. Jak to możliwe, że dziecko znalazło się w takim niebezpieczeństwie?
Wszystko zaczęło się od rutynowej akcji policji, która tropiła 33-latka od grudnia poprzedniego roku. Mężczyzna ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości, a jego kryjówką stały się zaniedbane ogródki działkowe na obrzeżach miasta. Kiedy funkcjonariusze w końcu go namierzyli, zastali tam nie tylko jego, ale i żonę z niemowlęciem. Warunki, w jakich żyli, były opisane jako fatalne – brak podstawowych udogodnień, chaos i wszechobecny zapach substancji odurzających.
Podczas rewizji miejsca zdarzenia policjanci natknęli się na pokaźne zapasy narkotyków, w tym substancji psychotropowych. Ale najgorsze odkrycie dotyczyło dziecka: badania krwi wykazały obecność kokainy w organizmie 9-miesięcznego chłopca lub dziewczynki (płeć nie została podana w komunikatach). To nie tylko zaniedbanie, ale realne zagrożenie dla życia malucha, który w tak wczesnym wieku jest całkowicie zależny od opiekunów.
Prokuratura szybko zareagowała, stawiając zarzuty obojgu rodzicom. Sprawa trafiła do Prokuratury Okręgowej w Tarnowie, gdzie naczelnik Wydziału Śledczego, Mikołaj Grzesik, osobiście nadzoruje postępowanie. Jego słowa brzmią jak ostrzeżenie dla wszystkich, którzy lekceważą odpowiedzialność rodzicielską: „To nie jest zwykła sprawa narkotykowa, tu chodzi o życie niewinnego dziecka”.
Zarzuty dla mężczyzny: Od oszustw po handel dragami
33-latek nie jest nowicjuszem w świecie przestępczości. Usłyszał aż kilka poważnych oskarżeń, które mogą go zaprowadzić za kraty na długie lata. Po pierwsze, chodzi o klasyczne oszustwa „na wnuczka” – metodę, w której naciągacze podszywają się pod krewnych, by wyłudzać pieniądze od starszych osób. Mężczyzna nie działał sam: prokuratura zarzuca mu udział w zorganizowanej grupie przestępczej, specjalizującej się w tego typu przekrętach.
Do tego dochodzi obrót znacznymi ilościami środków odurzających i psychotropowych. Znalezione na miejscu substancje nie były na własny użytek – to sugeruje handel na większą skalę. Ale wisienką na torcie jest zarzut bezpośredniego narażenia dziecka na utratę życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Kokaina we krwi niemowlęcia to dowód, który trudno podważyć.
Za te czyny grozi mu nie tylko grzywna, ale i kara pozbawienia wolności od 2 do 12 lat. Sąd zdecyduje, czy mężczyzna spędzi ten czas w izolacji, ale już teraz wiadomo, że jego przeszłość nie wróży łagodnego wyroku. Poszukiwany od grudnia, prawdopodobnie liczył na to, że ogródki działkowe będą bezpieczną przystanią. Mylnie.
Żona w roli współsprawcy: Nie tylko bierny obserwator
Nie tylko mąż ponosi odpowiedzialność – jego żona również stanęła przed prokuratorem. Kobieta usłyszała zarzuty współsprawstwa w obrocie dużymi ilościami narkotyków. To oznacza, że nie była jedynie świadkiem, ale aktywnie uczestniczyła w nielegalnym biznesie. Dodatkowo, podobnie jak partner, oskarżono ją o narażenie dziecka na niebezpieczeństwo.
W tym przypadku prokuratura podkreśla wspólny front rodziców przeciwko dobru własnego potomka. Jak matka mogła dopuścić do sytuacji, w której jej 9-miesięczne dziecko ma kontakt z kokainą? To pytanie, które nurtuje śledczych i opinię publiczną. Warunki w ogródkach działkowych – wilgoć, brak higieny, bliskość toksycznych substancji – tylko pogarszają obraz tej rodziny.
Co dalej z dzieckiem i lekcje z tragedii?
Na razie maluch trafił pod opiekę służb społecznych. Lekarze monitorują jego stan zdrowia, a testy na obecność narkotyków to dopiero początek. Kokaina w organizmie tak małego dziecka może powodować poważne komplikacje: od problemów z sercem po zaburzenia rozwoju neurologicznego. Eksperci od uzależnień alarmują, że takie przypadki to wierzchołek góry lodowej – w Polsce coraz częściej słyszymy o dzieciach w domach narkotykowych.
Ta historia rzuca światło na szerszy problem: jak zorganizowane grupy przestępcze przenikają do codziennego życia, niszcząc rodziny. Oszustwa „na wnuczka” to plaga, która co roku kosztuje seniorów miliony złotych, a handel dragami kwitnie w cieniu. Policja w Krakowie apeluje o czujność – jeśli zauważysz coś podejrzanego na działkach czy w okolicy, zgłoś to anonimowo.
Sprawa jest w toku, a kolejne przesłuchania mogą ujawnić więcej szczegółów o sieci powiązań pary. Jedno jest pewne: to przestroga dla wszystkich rodziców. Miłość do dziecka nie może iść w parze z przestępczością. W Tarnowie prokuratorzy nie zamierzają odpuszczać, a społeczeństwo czeka na sprawiedliwy finał. Może ta tragedia uratuje inne dzieci przed podobnym losem? Czas pokaże.




