Przed siedzibą Zarządu Dróg w Krakowie, przy ulicy Centralnej, zebrało się w sobotę kilkaset osób, by wyrazić sprzeciw wobec wprowadzonej w mieście Strefy Czystego Transportu. Uczestnicy protestu nie szczędzili mocnych słów, a w tłumie widoczne były transparenty z hasłami takimi jak „Złodzieje”, „Strefa – hipokryzja lewicy” czy „Oddajcie nam wolność”.
W wydarzeniu wzięli udział także politycy z regionu Małopolski, w tym poseł Prawa i Sprawiedliwości Łukasz Kmita oraz poseł Konrad Berkowicz i Piotr Bartosz z Konfederacji. Wszyscy podkreślali swój sprzeciw wobec nowych zasad wjazdu do miasta i domagali się uchylenia strefy.
Kierowcy uczestniczący w proteście argumentowali, że wprowadzone opłaty za wjazd starszych pojazdów do Krakowa mają charakter fiskalny i są próbą „załatania dziury budżetowej miasta”. Jak podkreślali, możliwość wjazdu dowolnym samochodem po uiszczeniu opłaty w wysokości 100 złotych miesięcznie nie spełnia ich oczekiwań, a według nich jest to jedynie „skok na kasę”.
Nie brakowało także głosów o dyskryminacji. Protestujący zwracali uwagę, że strefa dotyka przede wszystkim osoby z mniej zamożnych środowisk, a także mieszkańców okolicznych miejscowości, którzy codziennie przyjeżdżają do Krakowa, by pracować i wspierać lokalną gospodarkę, w tym turystykę i gastronomię.
Protest był wyrazem społecznego niezadowolenia z nowej polityki miejskiej w zakresie transportu i ochrony powietrza, a jego uczestnicy domagali się wprowadzenia zmian, które uwzględnią zarówno kwestie ekologiczne, jak i finansowe oraz praktyczne dla kierowców z okolicznych gmin.






