Wisła Kraków odniosła zaskakujące zwycięstwo na wyjeździe, pokonując Cercle Brugge 4:1 w rewanżowym meczu czwartej rundy eliminacji Ligi Konferencji. Mimo tego, że w pierwszym spotkaniu w Krakowie Brugia wygrała 6:1, to właśnie oni będą reprezentować się w Lidze Konferencji w nadchodzącej jesieni.
W 15. minucie meczu padła bramka na 1:0 dla „Białej Gwiazdy”. Alan Uryga, po rzucie rożnym, strzelił głową, umieszczając piłkę w siatce. Krakowianie nie zatrzymali się na tym i już po trzech minutach prowadzili 2:0. Tamas Kiss, po świetnym podaniu od Angela Baeny, oddał precyzyjny strzał, pokonując bramkarza drużyny przeciwnej.
Przed przerwą piłkarze Wisły mieli kilka szans na zwiększenie swojego prowadzenia. Groźne uderzenia oddali Bartosz Jaroch i Angel Rodado, jednak wynik pozostał niezmieniony. Do przerwy „Biała Gwiazda” prowadziła 2:0. Aby zniwelować straty z pierwszego meczu, zawodnicy Wisły musieli zdobyć przynajmniej trzy bramki.
W drugiej części spotkania Wisła przez długi czas nie była w stanie zagrozić bramce Cercle. Z drugiej strony, coraz więcej wskazywało na to, że piłkarze z Brugii wkrótce przypieczętują swój awans. W tym momencie drużyna trenera Moskala zdobyła jednak trzecią bramkę. W 73. minucie Patryk Gogół wykorzystał sytuację „sam na sam” z golkiperem.
Zaledwie nieco ponad kwadrans pozostał do końca podstawowego czasu gry. Wisła musiała zdobyć dwa gole, co skłoniło ją do bardziej agresywnego ataku. Niestety, ta decyzja miała swoje konsekwencje. W 78. minucie meczu Felipe Augusto zdołał pokonać Kamila Brodę po kontrataku. Wówczas stało się jasne, że szanse na awans zostały definitywnie utracone.
Wisła dołożyła jeszcze jedno trafienie w doliczonym czasie gry, a bramkę zdobył Łukasz Zwoliński, który wykonał efektowny strzał piętą. Ostateczny wynik spotkania w Brugii to 4:1 dla Wisły, jednak w dwumeczu górą była drużyna Cercle.






