Sezon 2024/2025 miał być dla Wisły Kraków tym, w którym „Biała Gwiazda” powróci na należne jej miejsce w PKO BP Ekstraklasie. Niestety, półfinał baraży o awans przeciwko Miedzi Legnica (0:1) okazał się bolesnym zakończeniem marzeń o promocji. Dramatyczne wydarzenia na boisku, w tym poważne kontuzje kluczowych zawodników, sprawiły, że kibice przy Reymonta muszą przełknąć gorycz porażki i przygotować się na czwarty z rzędu sezon w I lidze.
Pechowy wieczór przy Reymonta
Mecz z Miedzią Legnica rozpoczął się od dominacji Wisły, która stworzyła kilka dogodnych sytuacji. Już w 4. minucie Kacper Duda mógł otworzyć wynik, ale jego strzał został zablokowany przez bramkarza gości. Krakowianie naciskali, jednak brak skuteczności, który prześladował ich przez cały sezon, znów dał o sobie znać. W kluczowych momentach zawodzili liderzy, tacy jak Ángel Rodado czy Marko Poletanović, a piłka po strzałach Jesusa Alfaro i Łukasza Zwolińskiego odbijała się od poprzeczki i słupka.
Miedź Legnica, choć oddała tylko jeden celny strzał, wykorzystała swoją szansę. W 36. minucie Kostka zdobył bramkę, która okazała się gwoździem do trumny Wisły. – Nie mogę zarzucić chłopakom braku zaangażowania, tylko skuteczności – podsumował po meczu trener Mariusz Jop.
Dramatyczne kontuzje
Największym ciosem dla Wisły były jednak kontuzje kluczowych zawodników. W pierwszej połowie urazu doznał Ángel Baena, co zmusiło trenera Jopa do wprowadzenia Tamása Kissa, którego występ był daleki od oczekiwań. Prawdziwy dramat rozegrał się w 59. minucie, gdy Rafał Mikulec, jeden z najlepszych graczy Wisły w tym sezonie, doznał poważnej kontuzji – złamania obu kości podudzia. Obrońca musiał opuścić boisko w karetce, a jego uraz wywołał szok wśród kibiców i drużyny.
– To koszmarny wieczór. Straciliśmy nie tylko szansę na awans, ale i kluczowych zawodników – napisał jeden z kibiców na platformie X. Mikulec, z pięcioma golami i siedmioma asystami w lidze, był filarem drużyny, a jego absencja w kolejnych rozgrywkach będzie ogromnym wyzwaniem dla Wisły.
Problemy kadrowe przez cały sezon
Kontuzje to nie nowość dla Wisły w tym sezonie. Już wcześniej urazy wykluczyły z gry ważnych zawodników, takich jak Marc Carbó, Ángel Rodado (kontuzja barku) czy Joseph Colley (zerwanie ścięgna Achillesa). Kadra, mimo letnich wzmocnień, takich jak Olivier Sukiennicki czy Giannis Kiakos, nie zdołała utrzymać stabilności. – Skład został osłabiony, a brak jakościowych transferów zimą tylko pogorszył sytuację – zauważa portal wislazkrakowa.pl.
Trener Jop, który objął drużynę we wrześniu 2024 roku, osiągnął średnią 1,93 punktu na mecz, co jest niezłym wynikiem, ale niewystarczającym do bezpośredniego awansu. Wisła zakończyła sezon zasadniczy na 4. miejscu z 59 punktami, co dało jej prawo do gry w barażach. Niestety, jak w poprzednich latach, „Biała Gwiazda” nie zdołała wykorzystać tej szansy.
Reakcje i perspektywy
Po meczu prezes Wisły, Jarosław Królewski, nie krył rozczarowania: – Sezon wygrywa się regularnością, której nam zabrakło. Dziękuję jednak zawodnikom i kibicom za zaangażowanie. Trener Jop podkreślił poświęcenie drużyny: – Grali na maksa, z narażeniem zdrowia. Jestem z nich dumny, mimo porażki.
Kibice, choć rozczarowani, wyrażają wsparcie dla drużyny. – Pech, poprzeczki, kontuzje… Wisła nie zasłużyła na taki finał. Wierzę, że za rok wrócimy silniejsi – napisał jeden z fanów na X.
Przed Wisłą trudne lato. Klub musi nie tylko wzmocnić skład, ale także zadbać o powrót kontuzjowanych zawodników i odbudowę morale drużyny. Czwarty sezon w I lidze to wyzwanie, ale „Biała Gwiazda” ma bogatą historię pokonywania trudności. Pytanie brzmi: czy w 2026 roku kibice wreszcie doczekają się powrotu do Ekstraklasy?
Źródła:,,,,,,,,,,






