Wczoraj po południu w Krakowie doszło do niebezpiecznej sytuacji, która mogła zakończyć się tragedią. Dwóch sześciolatków, pozostających pod opieką dorosłej kobiety, niespodziewanie oddaliło się z placu zabaw na osiedlu Oświecenia. Gdy opiekunka zorientowała się, że dzieci zniknęły, rozpoczęła samodzielne poszukiwania. Niestety, po kilkudziesięciu minutach bezskutecznych prób odnalazienia chłopców zdecydowała się powiadomić policję.
Zgłoszenie o zaginięciu wpłynęło do oficera dyżurnego Komendy Miejskiej Policji w Krakowie tuż przed godziną 16:00. W odpowiedzi ogłoszono alarm w dwóch komisariatach – VII i III – a działania natychmiast rozszerzono na cały północny rejon miasta. Do akcji poszukiwawczej zaangażowano aż 140 policjantów, w tym funkcjonariuszy służby kryminalnej, przewodników psów służbowych, a także funkcjonariuszy z Oddziału Prewencji Policji. Pomocy udzielili również strażacy z Państwowej Straży Pożarnej.
Funkcjonariusze dokładnie sprawdzali okolice, przystanki komunikacji miejskiej oraz punkty handlowe. Do Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego, przewoźników prywatnych oraz Straży Miejskiej natychmiast trafił rysopis zaginionych dzieci. Policjanci przeczesywali ulice, place zabaw, a nawet okoliczne sklepy. W jednym z marketów przy ulicy Kniaźnianej ochroniarz potwierdził, że widział dwóch chłopców odpowiadających opisowi – mieli bawić się między regałami, po czym wyszli w stronę ulicy Bohomolca.
Ten trop okazał się przełomowy. Policjanci kryminalni z Komisariatu VII postanowili sprawdzić pobliską galerię handlową. Analiza zapisu z monitoringu potwierdziła, że zaginieni chłopcy weszli tam kilkadziesiąt minut wcześniej. Po krótkim czasie funkcjonariusze zauważyli ich na jednej z kamer – maluchy skakały po kanapie w pasażu handlowym, zupełnie nieświadome ogromnego zamieszania, jakie wywołały.
Chwilę później policjanci odnaleźli dzieci w tym samym miejscu. Obaj chłopcy byli cali i zdrowi, a w rozmowie przyznali, że uciekli „dla żartu”, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji swojego pomysłu. Wkrótce przekazano ich w ręce zdenerwowanych opiekunów.
Dzięki błyskawicznej reakcji służb i szeroko zakrojonej akcji poszukiwawczej historia zakończyła się szczęśliwie. Jak podkreślają policjanci, każde zgłoszenie o zaginięciu dziecka traktowane jest z najwyższym priorytetem, ponieważ w takich sytuacjach liczy się każda minuta.
Wczorajsze wydarzenia przypominają, jak łatwo o nieuwagę i jak ważne jest, by nawet na chwilę nie spuszczać najmłodszych z oczu – zwłaszcza w miejscach publicznych. Tym razem wszystko skończyło się dobrze, jednak ten przypadek to poważne ostrzeżenie dla wszystkich rodziców i opiekunów.




