Koszmarna passa Wieczystej Kraków trwa w najlepsze. Zespół, w którego składzie nie brakuje piłkarzy z doświadczeniem w Ekstraklasie, poniósł trzecią z rzędu porażkę. Tym razem drużyna z Krakowa musiała uznać wyższość Stali Rzeszów, przegrywając 1:2 po efektownym trafieniu z dystansu w ostatnich minutach meczu. Dzięki temu zwycięstwu Stal wyprzedziła Wieczystą w ligowej tabeli.
Przed sobotnim spotkaniem krakowianie znajdowali się w trudnej sytuacji. Ich seria bez zwycięstwa sięgała już pięciu meczów, a ostatnie trzy zakończyły się porażkami. Pomimo dużych oczekiwań i szerokiej kadry złożonej z doświadczonych zawodników, Wieczysta nie potrafiła przełamać niekorzystnej passy, co odbiło się na jej pozycji w tabeli. Przed starciem ze Stalą Rzeszów drużyna zajmowała dopiero siódme miejsce.
Zespół prowadzony dotąd przez Gino Lettieriego miał za sobą zaledwie trzy spotkania pod wodzą włoskiego szkoleniowca – dwa przegrane i jeden zremisowany. Łącznie w pięciu ostatnich meczach Wieczysta zdobyła tylko dwa punkty. Mecz ze Stalą miał być szansą na odwrócenie losów i odbudowę morale, jednak wydarzenia na boisku potoczyły się zupełnie inaczej.
Pierwsza połowa spotkania nie przyniosła większych emocji. Po zmianie stron tempo gry wzrosło, ale już w 48. minucie żółtą kartkę obejrzał Lucas Piazon. Były zawodnik Chelsea nie miał udanego dnia — zaledwie trzy minuty później, po kolejnym przewinieniu, ujrzał drugą żółtą kartkę i musiał opuścić boisko.
Mimo gry w osłabieniu, to Wieczysta jako pierwsza objęła prowadzenie. W 69. minucie po akcji Petara Pusica gola zdobył Karol Fila, dając gospodarzom nadzieję na długo oczekiwane zwycięstwo. Radość krakowian nie trwała jednak długo. Już dziewięć minut później Seif Darwish doprowadził do wyrównania, a w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry Krystian Wachowiak popisał się kapitalnym strzałem z dystansu, który przesądził o wygranej Stali Rzeszów.
Dzięki trzem punktom drużyna z Podkarpacia awansowała na siódme miejsce w tabeli, spychając Wieczystą Kraków na ósmą pozycję. Dla zespołu z Małopolski to kolejny bolesny cios w serii nieudanych występów, która wciąż pozostaje bez przełamania.






