W pierwszych chwilach sobotniego meczu Angel Baena główkował obok bramki. Chwilę później Patryk Letkiewicz uratował swój zespół, pokonując Karola Podlińskiego w bezpośrednim starciu. Alan Uryga i Wiktor Biedrzycki nie zachowali się właściwie, nie kryjąc napastnika Pogoni.
W 18. minucie Marko Poletanović niecelnie wykonał rzut wolny. Z kolei Jakub Lemanowicz z powodzeniem obronił próbę Jamesa Igbekeme. W pewnym momencie Damian Szubrytowski zdecydował się na strzał z dużej odległości, lecz piłka nie trafiła w światło bramki. W 26. minucie Biedrzycki uderzył obok słupka. Wisła kontynuowała ofensywę i w końcu zrealizowała swoje zamiary. Duarte silnym strzałem wpakował piłkę do siatki. Na przerwę Wisła schodziła z wynikiem 1:0.
Po przerwie sytuacja na boisku pozostała niezmieniona – Wisła kontynuowała ofensywne działania, podczas gdy Pogoń sporadycznie opuszczała swoją połowę. W odpowiedzi na to trener Adam Nocoń w 60. minucie wprowadził potrójną zmianę, co jedynie potwierdziło, że jego piłkarze są jakościowo gorsi od zawodników Mariusza Jopa.
Angel Rodado i Łukasz Zwoliński mieli szansę na zdobycie bramki dla Wisły. Uderzenia Rodado zostały jednak zablokowane, a strzał głową Zwolińskiego obronił Jakub Lemanowicz, który niemal wyciągnął piłkę z bramki. W ten sposób napastnik Wisły wiosną pozostaje bez gola.
Pogoń, nie mając nic do stracenia, zdawała się w końcówce zaryzykować wszystko. Zamiast jednak dynamicznych ataków, zespół zrealizował jedynie kilka nieudanych dośrodkowań, co umożliwiło krakowianom świętowanie piątej wygranej z rzędu.
Wygrana Wisły pozwoliła jej na zajęcie czwartego miejsca, ale rywale znajdujący się tuż za nią mają jeszcze jedno spotkanie do rozegrania. Z kolei Pogoń Siedlce spadła na ostatnią pozycję, gdyż po remisie z Stalą Rzeszów (2:2) została wyprzedzona przez Stal Stalową Wolę.




