Pod wodzą Mariusza Jopa, Wisła Kraków nie zeszła jeszcze z toru zwycięstw. Nowy szkoleniowiec znacząco poprawił sytuację „Białej Gwiazdy”, wygrywając trzy ostatnie mecze w Betclic 1. Lidze oraz eliminując Siarkę Tarnobrzeg w Pucharze Polski. We wtorek drużyna z Krakowa miała szansę na podniesienie się w tabeli, gdyż czekało ich zaległe starcie z Górnikiem Łęczną. Niestety, nie zdołali utrzymać serii zwycięstw.
Pierwsza część spotkania nie była zbyt ekscytująca. Nie było wielu klarownych okazji do zdobycia bramki. Wisła mogła objąć prowadzenie w 22. minucie, kiedy Łukasz Zwoliński, po podaniu od Angela Rodado, oddał strzał, ale obrońca rywali zdołał wybić piłkę tuż sprzed linii. Górnik zareagował cztery minuty później, gdy Branislav Spacil miał szansę na gola, wykorzystując błąd Rafała Mikulca, jednak ten zdołał zablokować strzał w ostatniej chwili.
W 51. minucie Górnik przekształcił swoją niewielką przewagę w prowadzenie 1:0. Gospodarze cieszyli się z bramki zdobytej przez Jakuba Bednarczyka, który otrzymał podanie od Przemysława Banaszaka. Banaszak poradził sobie z opanowaniem piłki, która zbliżała się do linii bocznej. Bednarczyk oddał silny strzał, który przełamał ręce Patryka Letkiewicza. Od tego momentu łęcznianie skutecznie zabezpieczali swoją przewagę.
Wisła dysponowała jeszcze odpowiednim czasem na osiągnięcie remisu, jednak z trudem nabierała tempa i tworzyła stuprocentowe okazje do strzelenia bramki. Piłka raz znalazła się w bramce Górnika, ale gol Łukasza Zwolińskiego został odwołany z powodu wcześniejszego faulu. W obliczu kontuzji Branislava Pindrocha, do bramki Górnika wszedł Adrian Kostrzewski, który również nie dopuścił do straty gola. Także w 11 doliczonych minutach.