Miłość, która okazała się pułapką
Historia 72-letniej mieszkanki Krakowa to przestroga dla wszystkich, którzy wierzą, że w sieci można łatwo znaleźć prawdziwe uczucie. Kobieta poznała na portalu internetowym mężczyznę, który przedstawiał się jako wdowiec pracujący na platformie wiertniczej w Turcji. Twierdził, że jest Polakiem, specjalistą od wydobycia gazu, a jego żona i córka zginęły w tragicznym wypadku.
Aby uwiarygodnić swoje słowa, przesyłał kobiecie liczne zdjęcia i nagrania. Z czasem między nimi nawiązała się coraz bliższa relacja – codzienne rozmowy, wiadomości pełne ciepła i zaufania. Wydawało się, że los uśmiechnął się do emerytki, która po latach samotności wreszcie znalazła bratnią duszę.
„Potrzebuję Twojej pomocy…” – początek tragedii
Sielanka skończyła się w momencie, gdy rzekomy „specjalista” poprosił o pieniądze. Tłumaczył, że na platformie wiertniczej doszło do awarii silnika i musi pokryć koszt naprawy. Zapewniał, że to tylko pożyczka, którą szybko zwróci. Kobieta, przekonana o jego uczciwości, przesłała pierwszą kwotę.
Niestety, na tym się nie skończyło. Oszust wymyślał coraz to nowe problemy – cła za części, koszty transportu, dodatkowe naprawy. Każda prośba była uzasadniona i poprzedzona emocjonalnymi wiadomościami. Kiedy oszczędności się skończyły, emerytka poszła do banku i – mimo ostrzeżeń pracowników – wzięła kredyt, aby „uratować ukochanego”.
Krypto, kody QR i fałszywy kurier
Pieniądze kobieta przekazywała przez bitomaty, czyli urządzenia służące do wpłat gotówki w kryptowalutach. Oszust wysyłał jej kody QR, a ona – nieświadoma zagrożenia – wykonywała kolejne przelewy.
W pewnym momencie do emerytki zaczęła pisać rzekoma firma kurierska, informując o przesyłce z Turcji, która miała zawierać zwrot pieniędzy. Aby ją odebrać, trzeba było jednak opłacić dodatkowe „koszty transportu”. Kobieta, wciąż ufająca swojemu „partnerowi”, wpłaciła kolejne sumy.
Dopiero gdy całkowicie wyczerpała swoje środki, zrozumiała, że padła ofiarą perfidnego oszustwa. Straciła łącznie 214 tysięcy złotych.
Policja ostrzega: uważaj na „romanse internetowe”
Sprawą zajęła się Komenda Miejska Policji w Krakowie, która po raz kolejny apeluje o ostrożność przy zawieraniu znajomości online. Funkcjonariusze przypominają, że oszuści coraz częściej podszywają się pod osoby pracujące za granicą – wojskowych, lekarzy, inżynierów czy specjalistów z platform wiertniczych.
Ich celem jest jedno: wzbudzić zaufanie i wyłudzić pieniądze. Często działają według identycznego schematu – najpierw budują emocjonalną więź, potem pojawia się „nieszczęśliwy wypadek” lub „problem finansowy”, który wymaga natychmiastowej pomocy.
Jak nie dać się nabrać?
Policja radzi, by:
- nigdy nie wysyłać pieniędzy osobom poznanym w sieci, niezależnie od historii, jaką opowiadają,
- nie udostępniać danych osobowych, numerów kont ani kopii dokumentów,
- zachować ostrożność przy korzystaniu z bitomatów i kryptowalut,
- zgłaszać podejrzane sytuacje policji, nawet jeśli wstydzimy się przyznać do pomyłki.
Smutna lekcja z happy endem dla innych
Choć krakowska emerytka nie odzyskała pieniędzy, jej historia może uratować innych przed podobnym losem. Oszuści internetowi żerują na samotności, ufności i potrzebie bliskości. Dlatego warto o tym mówić głośno – by żadna kolejna osoba nie musiała przeżywać takiego dramatu.




