Skrzyżowanie alei Róż z ulicą Edwarda Rydza-Śmigłego w krakowskiej Nowej Hucie od lat nosi niechlubne miano „skrzyżowania grozy”. Regularne kolizje, wypadki z udziałem autobusów miejskich, a nawet dachowania samochodów sprawiły, że miejsce to stało się symbolem problemów z bezpieczeństwem drogowym w tej części Krakowa. Po serii tragicznych zdarzeń, w tym najpoważniejszym z 14 kwietnia 2025 roku, w którym poszkodowanych zostało 19 osób, władze miasta podjęły decyzję o wprowadzeniu zmian w organizacji ruchu. Czy nowe rozwiązania przyniosą oczekiwaną poprawę?
Historia problemów na „skrzyżowaniu grozy”
Skrzyżowanie al. Róż i ul. Rydza-Śmigłego od dawna budzi niepokój wśród mieszkańców Nowej Huty. Statystyki są alarmujące: między czerwcem 2022 a majem 2023 roku odnotowano tu pięć zdarzeń drogowych, w tym cztery kolizje i jeden wypadek z ranną osobą. Najczęstszą przyczyną jest nieustąpienie pierwszeństwa przez kierowców wyjeżdżających z podporządkowanej ul. Rydza-Śmigłego na al. Róż, która ma pierwszeństwo. Problem potęguje fakt, że wielu kierowców jeździ „na pamięć”, ignorując znaki drogowe, a organizacja ruchu była przez lata krytykowana za niejasność i tzw. „znakozę” – nadmiar znaków utrudniających orientację.
Dramatycznym punktem zwrotnym był wypadek z 14 kwietnia 2025 roku, kiedy 24-letni kierowca toyoty, obywatel Ukrainy, nie ustąpił pierwszeństwa autobusowi miejskiemu linii 193. W wyniku zderzenia autobus uderzył w latarnię i drzewo, a 19 osób, w tym cztery w stanie ciężkim, trafiło do szpitali w Krakowie i Olkuszu. Sprawca usłyszał zarzuty nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym, za co grozi do 10 lat więzienia. Zaledwie miesiąc wcześniej, 15 marca 2025 roku, na tym samym skrzyżowaniu doszło do kolizji z udziałem mazdy, citroena i autobusu, w której samochód osobowy dachował. Choć nikt nie ucierpiał, zdarzenie to podkreśliło pilną potrzebę zmian.
Wprowadzone zmiany – znaki „STOP” i pasy wibracyjne
Po serii wypadków miasto podjęło działania mające na celu poprawę bezpieczeństwa. W marcu 2025 roku na wlotach ul. Rydza-Śmigłego pojawiły się wyspy dzielące, które miały uspokoić ruch i wyraźniej wskazywać podporządkowanie tej ulicy względem al. Róż. Dodano także nowe oznakowanie poziome i pionowe, w tym znaki „ustąp pierwszeństwa” na wysepce oraz oznaczenia nakazu jazdy z prawej strony. Mimo tych zmian, kolejny poważny wypadek w kwietniu pokazał, że dotychczasowe rozwiązania były niewystarczające.
W odpowiedzi na rosnącą presję mieszkańców i radnych, 28 maja 2025 roku Urząd Miasta Krakowa ogłosił wprowadzenie bardziej rygorystycznych zmian. Znak „ustąp pierwszeństwa” na ul. Rydza-Śmigłego został zastąpiony znakiem „STOP”, który ma zmusić kierowców do pełnego zatrzymania się przed skrzyżowaniem. Dodatkowo, na jezdni zamontowano pasy wibracyjne (tzw. „tarkę”), które mają ostrzegać kierowców o zbliżaniu się do niebezpiecznego miejsca i skłonić ich do zmniejszenia prędkości. Jak podkreśla wiceprezydent Krakowa Stanisław Kracik, realizacja tych zmian była uzależniona od zabezpieczenia środków finansowych i odpowiednich warunków atmosferycznych, co opóźniło prace zaplanowane już w lipcu 2024 roku.
Plany na przyszłość – rondo czy sygnalizacja świetlna?
Choć nowe oznakowanie to krok w dobrym kierunku, wielu mieszkańców i ekspertów uważa, że problem wymaga bardziej radykalnych rozwiązań. W planach miasta jest budowa ronda lub instalacja sygnalizacji świetlnej, jednak oba projekty są długoterminowe i wymagają znacznych nakładów finansowych oraz przebudowy infrastruktury. Radny Dzielnicy XVIII Nowa Huta, Sebastian Piekarek, nazywa skrzyżowanie „tykającą bombą komunikacyjną” i apeluje o utworzenie specjalnej komisji, która zajęłaby się kompleksowym rozwiązaniem problemu. – Czas na zmiany, które wymuszą reakcję kierowcy, a nie tylko ją zasugerują – podkreśla Piekarek.
Mieszkańcy mają jednak mieszane uczucia. Część z nich obawia się, że sygnalizacja świetlna może pogorszyć płynność ruchu i zwiększyć korki w tej części Nowej Huty. Inni krytykują nadmiar znaków drogowych, który powoduje chaos i utrudnia widoczność. Jeden z użytkowników portalu X,
@SKolemba, zauważył, że na skrzyżowaniu znajduje się aż 18 znaków, co jego zdaniem przyczynia się do zamieszania. Proponuje usunięcie nadmiarowych oznaczeń i wysepek, które mogą zasłaniać widoczność.
Głosy mieszkańców i wyzwania
Mieszkańcy Nowej Huty od lat zgłaszają uwagi dotyczące skrzyżowania. Justyna Mądro, mieszkanka dzielnicy, podkreśla, że problemem jest nie tylko oznakowanie, ale także brak miejsc parkingowych, przez co kierowcy parkują na chodnikach i przy wlotach bocznych ulic, ograniczając widoczność dla pieszych i innych kierowców. Inni zwracają uwagę na konieczność wprowadzenia progów zwalniających lub wyniesionych przejść dla pieszych, które mogłyby dodatkowo spowolnić ruch. Część osób wyraża sceptycyzm wobec planów budowy ronda, argumentując, że w historycznej części Nowej Huty taka ingerencja mogłaby naruszyć charakter dzielnicy.
Dodatkowym wyzwaniem jest kwestia przestrzegania przepisów przez kierowców. W mediach społecznościowych pojawiły się komentarze dotyczące kierowców z zagranicznymi tablicami rejestracyjnymi, w tym z Ukrainy, którzy nie zawsze respektują znaki drogowe czy przejścia dla pieszych. Choć takie opinie budzą kontrowersje, wskazują na szerszy problem edukacji drogowej i potrzeby ujednolicenia standardów dla wszystkich użytkowników dróg.
Czy zmiany przyniosą efekty?
Wprowadzenie znaków „STOP” i pasów wibracyjnych to reakcja na tragiczne wydarzenia, które wstrząsnęły Nową Hutą. Jednak, jak pokazują statystyki i opinie mieszkańców, samo oznakowanie może nie wystarczyć, jeśli kierowcy nie zmienią swoich nawyków. Eksperci podkreślają, że obecna organizacja ruchu jest zgodna z zasadami inżynierii drogowej, ale kluczowe jest zwiększenie świadomości kierowców i skuteczne egzekwowanie przepisów. Prezydent Krakowa Aleksander Miszalski zaapelował: – Zwracajcie uwagę na znaki drogowe! Nie jeździjcie „na pamięć”! Odrobina nieuwagi może skończyć się nieszczęściem.
Miasto zapowiada dalsze monitorowanie sytuacji przez policję i służby miejskie. Planowana jest także analiza, czy rondo lub sygnalizacja świetlna są realnymi rozwiązaniami. Na razie mieszkańcy Nowej Huty z nadzieją, ale i sceptycyzmem, obserwują, czy nowe zmiany zakończą serię wypadków na „skrzyżowaniu grozy”. Jedno jest pewne – bezpieczeństwo w tym miejscu wymaga nie tylko inwestycji w infrastrukturę, ale także współpracy wszystkich uczestników ruchu drogowego.




